W życiu dominuje zasada: każdy orze jak może. Podobnie jest ze sposobem spędzenia wolnego czasu, jedni mogą pozwolić sobie na hulaszcze wojaże na saneczkach w towarzystwie płci pięknej, inni buszują w śniegu lub niczym Power Rangersi przeobrażają się w anioły. Czasem jednak zdarza się taka sytuacja, kiedy przewrotny Kupidynek nagle bezlitośnie ingeruje w czyjeś życie przeobrażając je w pasmo żywcem wyjęte z serialu „Na wariackich papierach”. A dalej...nie je, nie pije biedak, niebożę...a myśli wciąż krążą wokół pewnej białogłowy z niebieskimi oczętami, która oczarowała go swoim zniewalającym uśmiechem...że aż pragnie krzyknąć:
Sprawa jednak nie jest prosta, ta niezwykle piękna niewiasta mieszka w innym mieście, dlatego nasz bohater całe dnie myśli o podróży gdzie? Do Białegostoku. Do kobiety wartej grzechu, która przyjechała w odwiedziny do Lublina i skontrolowała naszą pracę. Z niecierpliwością oczekujemy jej w marcu na finale Dni Kariery 2010!...A naszemu „kupidynkowemu” nieszczęśnikowi borykającemu się z chorobą i przygotowującemu nie 3 a 4 dni rewelacyjnych szkoleń życzymy powodzenia :)!


Brawo:) usmiałem sie wielce. Teraz tylko z niecierpliwoscią czekam na odpowiedź Jara, może coś w styllu ksiązki "Cierpienia Młodego Wertera"?
OdpowiedzUsuńJaro nie udawaj ,żeś taki romantyk ;-) :D
OdpowiedzUsuń