niedziela, 21 lutego 2010

Takie rzeczy TYLKO w DK LUBLIN... Amore mio!!!

W życiu dominuje zasada: każdy orze jak może. Podobnie jest ze sposobem spędzenia wolnego czasu, jedni mogą pozwolić sobie na hulaszcze wojaże na saneczkach w towarzystwie płci pięknej, inni buszują w śniegu lub niczym Power Rangersi przeobrażają się w anioły. Czasem jednak zdarza się taka sytuacja, kiedy przewrotny Kupidynek nagle bezlitośnie ingeruje w czyjeś życie przeobrażając je w pasmo żywcem wyjęte z serialu „Na wariackich papierach”. A dalej...nie je, nie pije biedak, niebożę...a myśli wciąż krążą wokół pewnej białogłowy z niebieskimi oczętami, która oczarowała go swoim zniewalającym uśmiechem...że aż pragnie krzyknąć:
To była blondynka, ten kolor włosów tak zwą,
Sprawiła, że miałem wakacje koloru blond.
W popołudniową godzinę po prostu spotkałem ją,
Dziewczynę z bursztynu, na plaży koloru blond...
Sprawa jednak nie jest prosta, ta niezwykle piękna niewiasta mieszka w innym mieście, dlatego nasz bohater całe dnie myśli o podróży gdzie? Do Białegostoku. Do kobiety wartej grzechu, która przyjechała w odwiedziny do Lublina i skontrolowała naszą pracę. Z niecierpliwością oczekujemy jej w marcu na finale Dni Kariery 2010!...A naszemu „kupidynkowemu” nieszczęśnikowi borykającemu się z chorobą i przygotowującemu nie 3 a 4 dni rewelacyjnych szkoleń życzymy powodzenia :)!


czwartek, 18 lutego 2010

You can't always get what you want!

Swojego czasu The Rolling Stones wykonali pewien utwór, który szybko stał się popularny i wraz z upływem czasu nie stracił na aktualności. Pozwólcie, że zacytujemy  fragment:
You can't always get what you want
You can't always get what you want
You can't always get what you want
But if you try sometimes you might find
You get what you need....
Dlaczego akurat teraz o tym piszemy?
To proste, przy organizowaniu Dni Kariery, spotykamy się z różnymi przeszkodami, jak w życiu. Raz dopadnie nas bezduszna biurokracja, która pozbawi na krótki czas marzeń lub pani sekretarka, która przez swoją krótkowzroczność lub nie najlepsze relacje z pracodawcą uniemożliwia nam nawiązanie kontaktu lub nawet zostawienie informacji o wydarzeniu. Jednak, co na początku troszkę dziwi, nie zniechęcamy się, wręcz przeciwnie. Jeśli nie wejdziemy drzwiami, to spróbujemy oknem...kominem... i tak aż osiągniemy właściwy efekt:)

Dlatego przygotowujemy dla Was 22 marca niezwykłe targi i trzy dni naprawdę świetnych szkoleń, o które zabiegał niezłomny Jarek :) ale reszta niech na razie pozostanie naszą słodką, "apetyczną" tajemnicą!

aaa...a tu malutki portrecik drużyny, która mimo nie sprzyjających warunków, robi wszystko by Dni Kariery 2010 odniosły sukces!

No tak, my tu gadu gadu a ferie już za nami...niestety! Ale nie ma tego złego... w jakiś sposób udało nam się wypocząć i powrócić do projektu z nowymi pomysłami i energią:)
P  o  w  e  r     i  s     b  a  c  k  !!!

Chcecie zobaczyć jak minął nam wolny czas? 

Jacuś na przykład postawił na 100% przyjemność i woził się szlachetnie sankami zaprzęgniętymi w wysokiej klasy traktorek, ale na tym nie koniec towarzystwa dotrzymywała mu płeć piękna, w liczbie hmm... jedna sztuka :)  
Marlena, niezwykle ciekawa świata i natury dziewczyna, zapragnęła zrobić pomiary i jakościowe i ilościowe śniegu w towarzystwie sosenek...niczym buszujący w zbożu... tzn w śniegu:)























Dominik, twierdzi że jest tradycjonalistą... i postanowił.... sami zobaczcie:























Nie można nie pochwalić się "efektywnym efektem" pracy tradycjonalisty:

















Ps. "Aniołek" z niego jak tarlala :) 

Edyta, jak pokazuje zdjęcie, cieszy się z zimy i możliwości pokonywania śnieżnych zasp (co widzimy na drugim planie). Twardziel z niej, nie ma to tamto :)























Tak wyglądały ferie u prawie 1/2 dekowego teamu. Co z resztą? Aaa.... trzeba dozować przyjemności, druga część już wkrótce:)
Aloha!